|
Sobota, 02 Października 2010 godzina 18:00 |
| Anwil Włocławek |
| Starogard Gd., Polska |
|
Piątek, 28 Maja 2010 godzina 18:00 |
| Trefl Sopot |
| Starogard Gd., Polska |
| 71:67 |
Pokazali charakter |
|
Sobota, 27 Lutego 2010 23:14
| Daniel Szczypior
|
|
![]() Polpharma - galeria Wielka determinacja pozwoliła Polpharmie wygrać z Turowem Zgorzelec.Mecz, który nazywano wydarzeniem 21 kolejki, nie zawiódł oczekiwań licznie zgromadzonych kibiców w Hali im. Andrzeja Grubby. Pierwsze minuty należały do gości i Michaela Wrighta. Center Turowa grał bardzo skutecznie w ataku, potwierdzając swoje atuty, czyli znakomitą technikę oraz szybkość. Wraz z upływem czasu defensywa "Kociewskich Diabłów" była efektywniejsza, co ułatwiało zawdonikom Milijii Bogicevića skuteczną ofesnywę. Szczególne słowa uznania należą się Angley'owi, który był wszędzie i widział wszystko. Młody Amerykanin zebrał aż 6 piłek! Druga kwarta należała do starogardzian. Pod koszem rządził Patrick Okafor, a gdy już był podwajany, to oddawał piłkę na obwód, a tam czekali Kulig i Majewski. W pewnym momencie gospodarze prowadzili dziewięcioma punktami i wydawało się, że przełamią opór wicemistrzów Polski. Niestety, chwilowa dekoncentracja w obozie Polpharmy została surowo ukarana przez Turów. Bardzo skuteczny w tym fragmencie spotkania był Konrad Wysocki, który niepilnowany trafiał spod kosza. Momentem przełomowym trzeciej kwarty jak i całego meczu było wejście na parkiet Urosa Mirkovića. Serb, który dotychczas raził nieporadnością, udanie zastąpił Patricka Okafora. Andriej Urlep jak i cały zespół Turowa nie docenili umiejętności Urosa,a ten rzucał kosz za koszem. To głównie dzięki niemu Polpharma prowadziła ponownie dziewięcioma oczkami. Niesieni głośnym dopingiem Farmaceuci na początku czwartej odsłony meczu zagrali z wielką determinacją. Gości próbowali się odgryzać, ale poza parą Wright-Gray nie było w szeregach Turowa zawodnika, który potrafiłby ograć defensywę Polpharmy. Sfrustrowani zgorzelczanie zaczęli popełniać faule oraz dyskutować z sędziami. Arbitrzy zdecydowanie reagowali odgwizdując przewinienia techniczne. Na trzy minuty do końca starogardzianie prowadzili 77:62. I wtedy wróciły koszmary z ostatniego meczu z Czarnymi Słupsk. Gray trafił dwie "trójki" z rzędu, fatalne wznowienie gry przez zawodników Polpharmy spowowodowały, że Turów mógł wrócić do gry. Ku radości miejscowych kibiców podopieczni Andrieja Urlepa nie trafili decydujących rzutów i to "Kociewskie Diabły" cieszyły się z dwupunktowej zdobyczy.
dokładne statystyki - TUTAJ relacja z konferencji prasowej - TUTAJ galeria zdjęć - TUTAJ |
