Sobota, 13 Października 2012
godzina 18:00
Asseco Prokom Gdynia
Starogard Gd., Polska
Piątek, 20 Kwietnia 2012
godzina 19:00
Stereo Maniacs Użlis Nieruchomości
Starogard Gd., Polska

Horror z happy endem

Sobota, 07 Stycznia 2012 00:16 | Redakcja
Polpharma - galeria
Polpharma - galeria
"Kociewskie Diabły" wreszcie przełamały swoją niemoc wygrywając po dramatycznej końcówce z Czarnymi Słupsk 78:76.




Tak dramatycznego meczu w tym sezonie kibice w Starogardzie Gdańskim jeszcze nie oglądali!  Szczęśliwie dla nich to "Kociewskie Diabły" schodziły z parkietu w glorii zwycięzców.

Od pierwszego gwizdka sędziego widać było, że gospodarze byli dzisiaj wyjątkowo zmotywowani.Zaskoczyli tym ospałych odrobinę słupszczan i po trzech minutach Farmaceuci prowadzili 6:0.Czarni potrzebowali impulsu - wejście Zbigniewa Białka nim było. Dwie "trójki" słupskiego skrzydłowego  pozwoliły podopiecznym Dainiusa Adomaitisa wyjść na prowadzenie, którego nie oddali do końca pierwszej kwarty.

Polpharma dużo lepiej zagrała w drugiej odsłonie meczu.Goście nie potrafili zatrzymać ich snajperów, a ci wykorzytali każdy centymetr wolnej przestrzeni. Sygnał do ataku dał kapitan - Arabas trafił szybko "trójkę", a póżniej przekazał pałeczkę Hicksowi. Michael inaczej niż w meczu z Treflem nie próbował na siłę rzucać zza linii 6,50 m. Wykorzystując swój atletyzm gubił obrońców i  trafiał z półdystansu, gdy trzeba było dzielił się piłką  z lepiej ustawionymi kolegami. Niestety,"Kociewskie Diabły" grały nierówno, co pozwoliło "Czarnym Panterom" pozostawać w meczu. Po rzucie Marcina Nowakowskiego starogardzinie schodzili do szatni z dwupunktowym prowadzeniem w zapasie.

Po przerwie fani basketu wciąż byli świadkami wyrównanych zawodów. Co prawda, Czarni grali bardziej urozmaiconą koszykówkę, ale Polpharma nadrabiała walecznością. Miernikim tego była przewaga gospodarzy pod tablicami. Brylował Jeremy Simmons (13 zbiórek, siedem w ataku), niewiele mniej piłek zebrał Adam Metelski (9). W efekcie Farmaceuci zdobyli 15 punktów  z "drugiej szansy".

Czwarta kwarta była jak jazda rollercoasterem. Polpharma ze swoim liderem Hicksem potrafiła odskoczyć na jedenaście "oczek". Goście nie poddali się jednak, wykorzystując niefrasobliwość miejscowych w rozegraniu. Świetnie poczyniał sobie Scotte Morrison blokując w ważnym momencie Simmonsa i chwilę później zdobywając punkty pod  koszem przeciwnika. Na minutę do końca przewaga podopiecznych Wojciecha Kamińskiego wydawała się być bezpieczną - po rzutach Hicksa tablica wyników dawała prowadzenie gospodarzom 72:66. Wtedy jednak liderom Polpharmy zaczęły się trząść ręce. Tony Weeden i Tomasz Śnieg stracili piłkę, co natychmiast Stanley Burell zamienił na punkty. Na cztery sekundy do końca bezbłędny na linii rzutów wolnych był Morrison. 76:76 i piłka dla gospodarzy. Wojciech Kamiński miał czas na rozrysowanie ostatniej akcji. Hicks uciekł po raz kolejny  obrońcy i Hinson zmuszony był faulować. Obrońca Polpharmy poradził sobie z presją zdobywając dwa punkty. Po kilku sekundach miejscowi kibice mogli odetchnąć z ulgą oraz cieszyć się z upragnionego zwycięstwa.


galeria zdjęć  - TUTAJ

retransmisja meczu - TUTAJ






 
© 2008 - 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone. Projekt i realizacja 23 STUDIO.