|
Sobota, 13 Października 2012 godzina 18:00 |
| Asseco Prokom Gdynia |
| Starogard Gd., Polska |
|
Piątek, 20 Kwietnia 2012 godzina 19:00 |
| Stereo Maniacs Użlis Nieruchomości |
| Starogard Gd., Polska |
Piękna porażka |
|
Poniedziałek, 02 Stycznia 2012 23:01
| Redakcja
|
|
![]() Polpharma - galeria Polpharma przegrała po raz kolejny po zaciętej końcówce.
Mecz w Starogardzie rozpoczął się od mocnego uderzenia ze strony Trefla. Po skutecznych akcjach Koszarka oraz Dylewicza goście prowadzili pięcioma punktami. Farmaceuci nie stracili rezonu i już po chwili na tablicy widniał remis. Celne "trójki" dały gospodarzom skromne prowadzenie. Podopieczni Karlisa Muiznieksa wyraźnie nie radzili sobie z obroną graczy obwodowych. A ci rozbrykali się dopiero na początku drugiej kwarty: Arabas, Hicks i na koniec Śnieg. Po takiej serii punktowej Polpharma prowadziła 31:18. Muiznieks szukał sposobu na świetnie usposobionych starogardzian. Nie pomagali mu zawodnicy podkoszowi, bo Turek oraz Burgess przegrywali rywalizację z Adamem Metelskim i Łukaszem Paulem. Sytuację uratowali polscy liderzy. Koszarek do spółki z Dylewiczem zrywem tuż przed przerwą zniwelowali stratę do pięciu "oczek". Mimo prowadzenia trudno było szukać euforii na trybunach w Starogardzie. Trefl jest zbyt dobrą drużyną, aby kilka punktów straty miałby ich złamać.Tuż po wyjściu z szatni sopocianie ruszyli do kontrofensywy.Wobec słabszej dyspozycji swoich środkowych Trefl postawił na rzuty trzypunktowe. Znowu błyszczała para Dylewicz-Koszarek, która wyprowadziła swój zespół na prowadzenie. Wydawało się, że los uśmiechnął się do gości. Polpharma jednak nie odpuściła. Ważne punkty zdobył Daniel Wall, swoje dołożył Grzegorz Arabas. Po trzydziestu minutach Trefl prowadził , ale tylko 54:55. Ozdobą ostatniej kwarty był indywidualny pojedynek Adama Metelskiego z Filipem Dylewiczem. Popularny "Metel" trafiał jak z nut (9 na 9), widać było, że dzisiaj czuł się bardzo pewnie.Po drugiej stronie liderem był Filip Dylewicz. Reprezentant Polski potwierdził swoją klasę - trafiał z dystansu, z "pomalowanego", a gdy było trzeba to świetnie asystował. O ile "Dylu" w decydujących momentach mógł liczyć na wsparcie kolegów (Mallett, Koszarek), to Metelski został sam na placu boju. I głównie dlatego Trefl utrzymał skromne prowadzenie do końcowego gwizdka sędziego.
|
