Sobota, 13 Października 2012
godzina 18:00
Asseco Prokom Gdynia
Starogard Gd., Polska
Piątek, 20 Kwietnia 2012
godzina 19:00
Stereo Maniacs Użlis Nieruchomości
Starogard Gd., Polska

Raptowny fartu brak

Piątek, 30 Grudnia 2011 00:03 | Redakcja
Polpharma - galeria
Polpharma - galeria
Ostatnie sekundy zadecydowały o porażce Polpharmy z Anwilem.





Polpharma zagrała tak, jak oczekują tego od niej kibice. Ale i tak nie pomogło to w odniesieniu zwycięstwa nad Anwilem.

Z duszą na ramieniu kibice wybierali się na czwartkowy mecz. Najbardziej obawiano się przewagi przyjezdnych pod koszem, gdzie niepodzielnie rządzi Corsley Edwards.I pierwsze minuty zdawały się potwierdzać przedmeczowe opinie: potężny Amerykanin trafił pierwsze dziesięć punktów swojej drużyny. Tyle, że cały czas prowadziła Polpharma. Obrona włocławian skoncentrowana była głównie na Tony Weedenie, "odpuszczając" sobie trochę pozostałych graczy ze Starogardu. Weeden pozwolił "poszaleć" swym kolegom: punkty kolejno zdobywali Nowakowski, Wall oraz Simmons. Ostatni z nich, trochę niedoceniany, kończył akcję nad wyraz efektownie, latając ponad głowami całej reszty.

Anwil potrafił za każdym razem odrobić straty. Zawdzięczał to głównie świetnej pracy zawodnika, jak wydawało się, drugoplanowego. Bartek Wołoszyn, bo o nim mowa, zaliczał udane epizody, trafiając bądź to z półdystansu, bądź po śmiałych wejściach pod kosz. Obaj z Dardanem Berishą próbowali zachęcić kolegów do większego zaangażowania, bo gra Rottweilerów w pierwszej połowie była cokolwiek senna.

Zupełnie inaczej poczyniali sobie na parkiecie Farmaceuci. Dyrygowani przez szczególnie zmotywowanego Nowakowskiego (zwolniony z Anwilu trafił do Polpharmy), starogardzianie wykorzystywali liczne błędy w obronie gości. Mimo słabszych warunków fizycznych udało się "Kociewskim Diabłom" wygrać deskę (31:30).

41:41 po pierwszej połowie gwarantowało wielkie emocje w drugich dwudziestu minutach. Sygnał do ataku dał Tony Weeden, dziwnie apatyczny na początku spotkania, który niemiłosiernie ogrywał swoich obrońców. Równie świetnie po wyjściu z szatni czuł się Michael Hicks (25 pkt.).  Amerykanie dali w pewnym momencie  miejscowym nawet siedmiopunktowe prowadzenie (60:53).Niestety, zamiast iść za ciosem,Farmaceuci popełniali w kluczowych momentach głupie straty, zamienianie przez włocławian bezlitośnie na punkty.

Emocje sięgały zenitu w ostatniej kwarcie. Trwała w niej walka kosz za kosz,prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Rzut mecz wykonał Dardan Berisha - Kosowar z polskim paszportem na minutę do końca trafił niesamowitą "trójkę" dając Anwilowi prowadzenie 82:85. Tym razem gospodarze nie potrafili równie skutecznie odpowiedzieć i to podopieczni Emira Mutapcića cieszyć się mogli z dwóch punktów.

 





 
© 2008 - 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone. Projekt i realizacja 23 STUDIO.