Tętno anaerobowe to jeden z najbardziej użytecznych parametrów w treningu wytrzymałościowym. Pozwala ustawić intensywność tak, by biegać, jeździć lub trenować mocno, ale jeszcze pod kontrolą. Dla wielu osób właśnie próg beztlenowy lepiej porządkuje trening niż samo tętno maksymalne czy tempo z aplikacji. Problem w tym, że często wyznacza się go „na oko”, a wtedy łatwo o zbyt szybkie bieganie albo zbyt lekki bodziec. Da się to zrobić dokładniej, nawet bez laboratorium, pod warunkiem że test wykona się we właściwy sposób.
Co właściwie oznacza tętno anaerobowe
Pod pojęciem tętna anaerobowego najczęściej rozumie się tętno w okolicy progu beztlenowego, czyli takiej intensywności wysiłku, przy której organizm zaczyna produkować i gromadzić mleczan szybciej, niż jest w stanie go usuwać. W praktyce to granica między wysiłkiem, który da się utrzymać dość długo, a takim, który szybko „odcina nogi”.
Dla biegacza, kolarza czy osoby trenującej pod zawody ten parametr ma duże znaczenie, bo dobrze koreluje z tempem startowym na krótszych i średnich dystansach. Jeśli trening stale wpada powyżej tego progu, rośnie zmęczenie, a regeneracja zaczyna się wydłużać. Jeśli z kolei wszystko odbywa się wyraźnie poniżej progu, forma zwykle idzie do przodu wolniej, niż mogłaby.
Nie chodzi przy tym o jedną magiczną liczbę ważną na zawsze. Tętno progowe zmienia się wraz z formą, poziomem zmęczenia, temperaturą i nawet porą dnia. Dlatego warto je traktować jako zakres i co kilka tygodni weryfikować.
Najczęstszy błąd polega na myleniu tętna anaerobowego z tętnem maksymalnym. To nie to samo. Próg beztlenowy zwykle wypada wyraźnie niżej niż HRmax, ale dla każdej osoby w innym miejscu.
Kiedy warto je wyznaczyć i czego będzie potrzebować
Test ma sens wtedy, gdy trening odbywa się regularnie, a nie z doskoku. Przy dwóch lekkich jednostkach tygodniowo dokładność nie będzie tak istotna, bo organizm i tak reaguje głównie na samą regularność. Gdy pojawiają się 3–5 treningów tygodniowo, interwały, tempo lub przygotowanie do startu, wyznaczenie progu zaczyna dawać realną korzyść.
Do prostych metod terenowych nie potrzeba specjalistycznego sprzętu, ale kilka rzeczy musi się zgadzać, żeby wynik miał sens:
- pulsometr z pasem na klatkę piersiową albo bardzo dobry czujnik optyczny,
- odcinek trasy bez zatrzymań lub bieżnia mechaniczna,
- dobrze przespana noc i brak ciężkiego treningu dzień wcześniej,
- podobne warunki pogodowe, najlepiej bez upału i silnego wiatru.
W przypadku osób z chorobami układu krążenia, nadciśnieniem, po dłuższej przerwie treningowej albo po 40. roku życia z dodatkowymi obciążeniami zdrowotnymi rozsądne będzie wcześniejsze omówienie planu testu z lekarzem lub fizjologiem wysiłku. Dotyczy to szczególnie mocnych prób terenowych, w których intensywność dochodzi do granicy możliwości.
Najdokładniejsze metody wyznaczania progu
Badanie laboratoryjne z pomiarem mleczanu
Najdokładniejszą metodą pozostaje test wysiłkowy w laboratorium lub profesjonalnym centrum diagnostyki sportowej. W trakcie wysiłku stopniowo zwiększa się obciążenie, a z opuszka palca albo płatka ucha pobiera się próbki krwi do oznaczenia stężenia mleczanu. Równolegle rejestruje się tętno, tempo lub moc.
Taki test pozwala zobaczyć nie tylko sam próg beztlenowy, ale też cały przebieg zmian metabolicznych. To ważne, bo dwie osoby mogą mieć podobne tętno maksymalne, a zupełnie inny próg i inną tolerancję wysiłku. Na tej podstawie da się potem precyzyjniej ustawić strefy treningowe.
Badanie ma sens zwłaszcza wtedy, gdy celem jest start, poprawa wyniku albo świadome planowanie obciążeń. Przydaje się też w sytuacji, gdy tętno z prostych testów terenowych „nie klei się” z odczuciem wysiłku, tempem lub mocą. Czasem powodem jest błąd pomiaru, a czasem nietypowa fizjologia zawodnika.
Minusem jest koszt i dostępność. Poza tym wynik też nie jest wieczny. Jeśli forma poprawia się dynamicznie, po 8–12 tygodniach część danych będzie już wymagała aktualizacji.
Test 30-minutowy w terenie
To najpraktyczniejsza metoda dla osób trenujących samodzielnie. Polega na wykonaniu 30 minut ciągłego wysiłku na maksymalnej, ale równej intensywności, którą da się utrzymać do końca bez wyraźnego załamania. Dla biegaczy będzie to bieg tempowy, dla kolarzy mocna jazda na stałym obciążeniu.
W tym teście nie liczy się średnie tętno z całych 30 minut. Za przybliżone tętno progowe przyjmuje się średnie tętno z ostatnich 20 minut. Początek wysiłku zwykle jest trochę nierówny, tętno dopiero narasta, a organizm stabilizuje pracę. Ostatnie 20 minut lepiej oddaje intensywność, którą rzeczywiście można uznać za okolice progu.
Warunek jest jeden: tempo musi być możliwie równe. Jeśli pierwsze 10 minut zostanie przebiegnięte za szybko, wynik wyjdzie zawyżony albo końcówka kompletnie siądzie. Taki test boli, ale nie powinien zamieniać się w sprint z desperackim utrzymaniem reszty dystansu.
To rozwiązanie daje bardzo przyzwoity punkt odniesienia, pod warunkiem że jest powtarzane w podobnych warunkach. W praktyce dla większości ambitnie trenujących amatorów wystarcza w zupełności.
Jak wykonać test krok po kroku bez laboratorium
Najwygodniej zastosować test 30-minutowy. Sprawdza się w bieganiu, na rowerze stacjonarnym, trenażerze i na szosie, jeśli trasa pozwala utrzymać równą pracę.
- Dzień wcześniej unika się ciężkiego treningu, alkoholu i zarwanej nocy. Organizm ma być świeży, inaczej tętno będzie przekłamane.
- Na 2–3 godziny przed próbą zjada się lekki posiłek. Test na pustym baku często kończy się spadkiem mocy, a nie rzetelnym pomiarem progu.
- Rozgrzewka powinna trwać 15–20 minut. Najpierw spokojnie, potem kilka krótkich przyspieszeń, żeby wejść w wyższe obroty bez szoku dla organizmu.
- Po rozgrzewce rusza się w 30-minutowy wysiłek możliwie równy od początku do końca. Intensywność ma być mocna, ale do utrzymania przez całe pół godziny.
- Po pierwszych 10 minutach warto tylko kontrolować, czy tempo nie spada. Nie przyspiesza się nerwowo co minutę. Lepiej utrzymać stabilną pracę niż szarpać.
- Po zakończeniu odczytuje się średnie tętno z ostatnich 20 minut. To będzie przybliżone tętno anaerobowe.
- Na końcu wykonuje się 10–15 minut schłodzenia. Po mocnej próbie to nie dodatek, tylko element, który ułatwia regenerację.
Jeśli wynik ma służyć do dalszego treningu, dobrze zapisać także warunki: temperaturę, porę dnia, nawodnienie, rodzaj trasy i samopoczucie. Przy kolejnym teście łatwo wtedy odróżnić poprawę formy od zwykłego wpływu pogody.
Test zrobiony podczas upału potrafi podnieść tętno o kilka uderzeń przy tej samej pracy. Bez uwzględnienia warunków łatwo uznać, że próg się poprawił albo pogorszył, choć to tylko efekt temperatury.
Jak wykorzystać wynik w treningu
Ustawienie intensywności
Sam wynik niewiele daje, jeśli nie przełoży się go na konkretne jednostki. Tętno progowe najczęściej służy do wyznaczenia stref wysiłku. W uproszczeniu: trening spokojny odbywa się wyraźnie poniżej progu, trening tempowy blisko niego, a interwały jakościowe chwilowo powyżej.
Nie trzeba rozpisywać wszystkiego co do jednego uderzenia. W praktyce lepiej działa zakres kilku uderzeń, bo tętno i tak nie jest idealnie sztywne. Dla przykładu: jeśli próg wypada przy 170 uderzeniach, trening tempowy może być realizowany w okolicy 166–172, a spokojne rozbieganie dużo niżej.
To ważne zwłaszcza dla osób, które na co dzień biegają za szybko. Gdy każdy trening wypada „prawie mocno”, organizm jest stale podmęczony, ale nie dostaje ani porządnej jakości, ani prawdziwego luzu. Próg pomaga uporządkować ten bałagan.
Kontrola postępu
Poprawa nie zawsze oznacza wyższe tętno progowe. Często bardziej wartościowe jest to, że przy tym samym tętnie udaje się biec szybciej albo generować większą moc. Dlatego wynik tętna warto zestawiać z tempem, mocą albo dystansem pokonanym w danym czasie.
Powtarzanie testu co 6–8 tygodni zwykle wystarcza. Częściej nie ma większego sensu, bo organizm potrzebuje czasu na zauważalne zmiany. Zbyt częste testowanie bardziej męczy niż pomaga.
Jeśli wynik nagle spada, nie zawsze oznacza to utratę formy. Przyczyną może być przemęczenie, infekcja, odwodnienie albo po prostu słabszy dzień. Dlatego pojedynczy pomiar warto traktować rozsądnie, a nie jak wyrok.
Błędy, przez które wynik przestaje mieć wartość
Zły dobór dnia i warunków
Najczęściej problem zaczyna się jeszcze przed startem testu. Próba wykonana po ciężkich interwałach, po nieprzespanej nocy albo w środku fali upałów daje wynik, ale nie daje wiarygodnej informacji. Tętno reaguje na zmęczenie całego organizmu, nie tylko na aktualne tempo biegu.
Tak samo działa stres, odwodnienie i kofeina w większej dawce niż zwykle. Jeśli jednego dnia przed treningiem wypijana jest mała kawa, a drugiego podwójne espresso i energetyk, porównywanie danych przestaje być uczciwe.
Warto też uważać na trasę. Podbiegi, zakręty, światła i konieczność omijania ludzi rozbijają rytm. Test ma być równy, a nie „mocny mniej więcej”.
Patrzenie tylko na pulsometr
Tętno jest użyteczne, ale ma opóźnienie. Na początku mocniejszego odcinka organizm pracuje od razu, a pulsometr pokazuje to dopiero po chwili. Z tego powodu nie ustawia się tempa co kilka sekund wyłącznie pod aktualny odczyt.
Druga sprawa to dryf tętna. Przy dłuższym wysiłku, szczególnie w cieple, puls stopniowo rośnie nawet bez zmiany tempa. Jeśli tego nie uwzględni się w interpretacji, łatwo dojść do błędnych wniosków. Dlatego dobrze zestawiać puls z odczuciem wysiłku i tempem.
Jeżeli odczyty są podejrzane — nagłe skoki, spadki o 20 uderzeń, brak reakcji na zmianę intensywności — najpierw sprawdza się sprzęt. Suchy pas, słaba bateria albo kiepski czujnik optyczny potrafią zepsuć cały test.
Tętno anaerobowe najlepiej traktować jak narzędzie robocze, a nie liczbę do chwalenia się w aplikacji. Dobrze wyznaczone pozwala trenować precyzyjniej, oszczędzać siły na spokojnych jednostkach i mocniej pracować tam, gdzie rzeczywiście ma to sens. Jeśli pojawiają się wątpliwości zdrowotne, kołatania serca, zawroty głowy albo nietypowa duszność podczas testu, próbę należy przerwać i skonsultować się z lekarzem sportowym lub kardiologiem.