Sobota, 02 Października 2010
godzina 18:00
Anwil Włocławek
Starogard Gd., Polska
Piątek, 28 Maja 2010
godzina 18:00
Trefl Sopot
Starogard Gd., Polska
71:67

Horror z happy endem!

Sobota, 06 Lutego 2010 19:36 | Redakcja

Polpharma - galeria
Polpharma - galeria
Dobitka Brody Angley'a w ostatniej sekundzie meczu dała zwycięstwo Polpharmie nad Czarnymi Słupsk 78:76.






Licznie zgromadzeni kibice w Starogardzie mieli przyjemność obejrzenia fantastycznego spotkania, w kórym było wszystko: twarda obrona, zwroty akcji, nesamowite rzuty i pomyłki sędziowskie. Tym razem szczęście dopisało miejscowym, ale wielkie brawa należą się gościom, którzy stawili niesamowity opór trzeciej drużynie w tabeli.

Drużyna Energii od pierwszego gwizdka sędziego rzuciła się na przeciwnika, koncentruając się głównie na zneuatralizowaniu poczynań Brody Angley'a oraz opanowaniu obu tablic. I załóżenia te przyjedzni realizowali bardzo skutecznie. Dopiero wejście Łukasz Wiśniewskiego pozwoliło "Kociewskim Diabłom" na odrobienie strat. Oborońca Polpharmy był za szybki dla swoich defensorów, a i z Tyronem Brazeltonem radził sobie świetnie. Gospodarze złapali wiatr w żagle, wydawało się, że mogą odskoczyć przeciwnikowi, ale w ich szeregach doskonałe zawody rozgrywał Paweł Leończyk. Skrzydłowy Czarnych wykorzystał swoją przewagę fizyczną nad Damianem Kuligem oraz Urosem Mirkoviciem i zdobywał regularnie punkty spod samego kosza (7 na 8 trafionych rzutów w pierwszej połowie).

Druga kwarta to zdecydowana dominacja podopiecznych Igorsa Miglinieksa. Goście grali urozmaicone akcje w ataku, a przewaga na "desce" stwarzała im szanse do kontrataków. Osamotniony w walce ze słupskimi atletami był Patrick Okafor. Amerykanin często był podwajany, przy tym nie stosowano wobec niego taryfy ulgowej. Center Polpharmy miał o tyle trudniej, że jego przeciwnicy ro rusz się zmieniali. Nic więc dziwnego, że w zbiórkach Czarni wygrali ten fragment gry 14:20, a po pierwszej połowie tablica wyników wskazywała ich prowadzenie 37:45.

Skonfudowani kibice Farmaceutów byli mimo wszystko dobrej myśli. Świeżo w ich pamięci był mecz ze Zniczem Jarosław, gdy udało się odrobić większą stratę. Pierwsze minuty po przerwie zdawały się przeczyć tej teorii, bo Czarni w dalszym ciągu grali bardzo konsekwentnie. Wysokie prowadzenie musiało ich trochę rozluźnić, a już na pewno swobodnie poczuł się Tyrone Brazelton, bo w szeregach gości zapanował chaos. Zawodnicy Polpharmy skrzętnie to wykorzystali, aby pod koniec trzeciej kwarty wyjść na prowadzenie. Dalej nie do zatrzymania dla słupskich  "wysokich" był Patrick Okafor, a w zdobywaniu punktów wspomógł go Łukasz Majewski. Zdawało się, że kapitan miejscowych jest wszędzie: zbierał (6 zbiórek), rzucał za trzy (3 na 4), grał agresywnie w obronie (4 przechwyty). 

A że przemotywowani goście tracili coraz więcej piłek, to i zwycięstwo Farmaceutów wydawało się na wyciągnięcię ręki. Fiestę na trybunach brutalnie przerwał Mantas Cesnauskis. Litewski obrońca w barwach Energii grał dotąd niemrawo, gdy jednak stanął na linii rzutów wolnych, to ręka mu nie zadrżała. Tak i było kilka sekund póżniej, gdy Polpharma straciła piłkę po wznowieniu. Manatas trafił za "trzy". Uciszyć trybuny udało mu się za trzecim razem - kolejny błąd w wyprowadzeniu piłki i Litwin rzuca swoją trzecią "trójkę" w meczu. 

 Na tablicy wyników widniał remis 76:76, a do końcowej syreny pozostawały cztery sekundy. Po przerwie na żądanie pewnikiem było, że Milija Bogicević desygnuje Tony Weedena do ostatniego rzutu. Rzeczywiście, Amerykanin szybko "zgubił" przeciwnika, ale minimalnie chybił. Piłka odbiła się od obręczy, podszkoczył do niej najniższy na boisku Brody Angley i siatkarskim obiciem skierował do kosza. 

Trudno w tym momencie opisać radość gospodarzy oraz smutek gości. Chwilę czekano na decyzję sędziego, ale była ona tylko formalnością. Polpharma wygrała 78:76, zwiększając swoje szanse na tą wymarzoną  czwórkę. 

  

 


Powiedzieli na konferecji:

Igors Miglinieks, trener Energii Czarnych Słupsk:

Mecze z drużynami takimi jak Polpharma oraz Czarni są interesujące, ponieważ oba zespoły to ekipy walczaków.Dzisiaj raz jedni, raz drudzy mieli swoje słabsze i lepsze momenty. O zwycięstwie zadecydowało szczęście. Nie mogę powiedzieć nic złego o mojej drużynie.Walczymy dalej.

 

Milija Bogicević, trener Polpharmy Starogard Gdański:

To był bardzo ciekawy mecz.Odrobiliśmy straty z pierwszej połowy i nawet odskoczyliśmy na osiem punktów.W końcówce zabrakło nam troszeczke koncentracji, dwie piłki oddaliśmy w ręcę przeciwnika. Po niecelnym rzucie Weedena piłkę dobił Brody Angley, który w pierwszej połowie zmarnował dwa łatwe lay-upy. Taki jest sport, takie jest życie.Mam szacunek dla wszystkich zawodników mojej drużyny za waleczność.


Jacek Sulowski, zawodnik Energii Czarnych Słupsk:

Mieliśmy aż 26 strat, Polpharma tylko 14 i to w dużym stopniu zadecydowało.Nasza seria się zatrzymała i trzeba walczyć o następną. Z Polpharmą może się jeszcze spotkamy.


Łukasz Majewski, zawodnik Polpharmy Starogard Gdański:

Graliśmy z nimi, ale teraz Czarni grają diametralnie inną koszykówkę. Teraz jest to zespół, który w dalszej części  rozgrywkek będzie się liczył. Chciałbym przeprosić trenera oraz kibiców za dwie straty. Gdybyśmy przegrali, to ja sobie bym tego nie darował.


Polpharma Starogard Gdański - Energa Czarni Słupsk   78:76 (21:19, 16:26, 25:13, 16:18)

Polpharma: Patrick Okafor 30, Łukasz Majewski 20, Łukasz Wiśniewski 13, Brody Angley 10, Anthony Weeden 5, Karol Michałek 0, Piotr Dąbrowski 0, Damian Kulig 0, Tomasz Ochońko 0, Uros Mirković 0.

Energa Czarni: Paweł Leończyk 16, Mantas Cesnauskis 16, Tyrone Brazelton 14, Marcin Sroka 11, Chris Daniels 10, Chris Booker 7, Alex Harris 2, Wojciech Żurawski 0, Jacek Sulowski 0, Hubert Pabian 0.


dokładne statystyki - TUTAJ

galeria zdjęć - TUTAJ

 
© 2008 - 2010 Wszelkie prawa zastrzeżone. Projekt i realizacja 23 STUDIO.